Każdy pacjent musi mieć prowadzoną dokumentację medyczną. Wynika to z wielu powodów. Najbardziej trywialnym z nich jest fakt, że kolejni zajmujący się pacjentem lekarze muszą wiedzieć, co działo się wcześniej w jego medycznej historii. W przypadku – odpukać – podejrzenia błędu w sztuce, to znajdujące się w dokumentacji zapisy – diagnozy, wyniki badań, wywiad medyczny – będą kluczowe w ustaleniu winy lub odpowiedzialności którejkolwiek strony.

Do tej pory jednak cała dokumentacja – jakkolwiek prowadzona bezpłatnie – nie była dostępna na żądanie szarego Kowalskiego. Aby otrzymać jej kopię, należało uiścić odpowiednią opłatę w wybranej placówce opieki zdrowotnej.

 

RODO – cztery litery, wiele zmian

 

Kiedy jednak od 4 maja 2019r. w życie polskie przepisy wprowadzające europejskie Ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (z ang. General Data Protection RegulationGDPR), zwane u nas powszechnie RODO, służba zdrowia musiała być w nich rzecz jasna uwzględniona. Szczególnie, że dane osobowe związane ze zdrowiem każdej osoby to bardzo wrażliwe dane i ich ochrona jest szczególnie istotna dla każdego obywatela.

Dotychczasowe przepisy, zawarte w Ustawie o prawach pacjenta, zakładały odpłatność za każdorazowe wydanie pacjentowi jego dokumentacji medycznej. Tymczasem jednak RODO zakłada, że w każdej sytuacji wydanie pierwszej kopii dokumentacji zawierającej nasze dane osobowe powinno być bezpłatne.

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec lobbował na rzecz uznania przepisów wychodzących z RODO jako mających moc również w stosunku do dokumentacji medycznej, podczas gdy sam Urząd Ochrony Praw Osobowych optował za dotychczasową interpretacją przepisów.

Ostatecznie udało się wprowadzić zmiany w Ustawie o prawach pacjenta, zgodne właśnie z wykładnią RODO. Tzw. ustawa sektorowa, której celem było dostosowanie bieżącego prawa do wymagań RODO, dodaje do artykułu 28 ustęp 2a pkt 1: “Opłaty, o której mowa w ust. 1, nie pobiera się w przypadku udostępnienia dokumentacji medycznej: pacjentowi albo jego przedstawicielowi ustawowemu po raz pierwszy w żądanym zakresie i w sposób, o którym mowa w art. 27 ust. 1 pkt 2 i 5 oraz ust. 3 [ustawy o prawach pacjenta].”

 

W czym tkwią haczyki?

 

Po pierwsze, prawo to upoważnia do darmowego pobrania dokumentacji przez pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego (np. rodzica niepełnoletniego dziecka). Oznacza to, że osoby upoważnione przez nas zwykłym pełnomocnictwem będą musiały zapłacić ośrodkowi opieki zdrowotnej za udostępnienie mu naszej dokumentacji medycznej.

Po drugie, istotne dla brzmienia tego przepisu są słowa “w żądanym zakresie”. Jeśli dana część dokumentacji (np. konkretne jej strony lub przedział czasu) nie zostały nam w żaden sposób udostępnione kiedykolwiek w przeszłości, to przysługuje nam ich bezpłatne pobranie w wybranej przez nas formie. Jeżeli chociaż część danych, o których udostępnienie ubiegamy się, była nam już wcześniej wydana, to niestety trzeba będzie poświęcić odrobinę grosza.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *